Możliwości transportowe Odry są znacznie większe, ale nie potrafimy ich wykorzystać. W ubiegłym roku rzeka przewieziono jedynie 3 proc. tego co w 1935 r. Doprowadzenie całej długości Odry do żeglowności to koszt 8,1 mld euro.

 

W piątek w Kędzierzynie-Koźlu dyskutowano na temat żeglowności i wykorzystania Odry. W konferencji „Techniczne aspekty drogi wodnej Odra – Dunaj na odcinku Kędzierzyn-Koźle – granica Republiki Czeskiej” wzięli udział posłowie, przedstawiciele konsulatów Czech, Niemiec i Holandii, a także eksperci i naukowcy.

W latach 30-tych XX w. Odrą transportowano 11 mln ton towarów. W latach 70-tych ubiegłego stulecia było to aż 17 mln ton towarów. W ubiegłym roku Odrą przewieziono jedynie 300 tys. ton, co daje tylko 3 proc. tego co w 1935 r.

– Te dane pokazują możliwości Odry i wyznaczają nam kierunki działania. Pytanie jak mamy wrócić do tamtych możliwości szlaków wodnych – powiedział poseł Piotr Chmielowski.

 

Stanisław Staniszewski, ekspert od zabezpieczeń przeciwpowodziowych, przyznaje, że w pierwszej kolejności trzeba wykonać prace na 34-kilometrowym odcinku Zbiornik Racibórz – Kędzierzyn-Koźle. Potrzebne byłoby m.in. pogłębienie rzeki.

Odra ma znaczenie nie tylko dla Polski, ale także dla całej Europy. Konieczne jest jej połączenie z Dunajem. Rzeka mogłaby być częścią szlaku wodnego łączącego Adriatyk z Bałtykiem. Chorwaci chcą coraz więcej towarów przesyłać tą drogą w stronę portów bałtyckich.

Na pograniczu polsko-czeskim w Gorzyczkach-Vernovicach powinno powstać centrum logistyczne, które mogłoby obsługiwać 500 tys. kontenerów rocznie. Mogłoby tam powstać 200 tys. miejsc pracy.

Projekt mogłaby dofinansować Bruksela, w wysokości 80-85 proc. kosztów. – Kwota dotacji wyniosłaby 8,1 mld euro. Dotyczy to żeglowności Odry na całej długości. Partycypować w kosztach będą Czesi i Niemcy – mówił poseł Piotr Chmielowski.

 

Żeby wdrożyć ten projekt w pierwszej kolejności potrzebna jest zgoda władz centralnych. Później trzeba przygotować program stypendialny dla studentów i doktorantów, ponieważ potrzebnych będzie kilkuset inżynierów od transportu drogowego i rzecznego.

– Inwestujemy w transport drogowy i kolejowy, a zapomnieliśmy o wodnym. Ciągle nie podpisaliśmy umowy AGN, mówiącej o dostosowaniu polskich rzek do europejskich standardów – powiedział „FOB” Stanisław Staniszewski.  

– Transport wodny jest bezpieczny i ekologiczny i tworzy najwięcej miejsc pracy, więcej niż kolejowy i drogowy – stwierdził prof. Marek Sitarz z Politechniki Śląskiej.

Konferencję zorganizował poseł Piotr Chmielowski przy współudziale posłów Adama Kępińskiego, Artura Górczyńskiego i Witolda Klepacza.