– Mamy świadomość, że w niedługim czasie będziemy potrzebowali kapitału, by zrealizować nasze kolejne  plany. Dlatego budujemy wartość firmy na giełdzie – mówią Mateusz Pazdan, prezes SFD S.A. i Tomasz Kwinta, wiceprzewodniczący rady nadzorczej.

– Nazwa spółki Sportowe Forum Dyskusyjne jest zaskakująca jak na firmę notowaną na giełdzie. Jaka jest jej geneza?

Tomasz Kwinta: – Pełna nazwa spółki  to SFD S.A. Celowo ją skróciliśmy. Rzeczywiście genezą nazwy jest Sportowe Forum Dyskusyjne. To forum, które zostało stworzone przez założyciela i prezesa spółki Mateusza Pazdana. Tak właśnie nazywało się forum, które powstało w 2000 r. Było ono miejscem wymiany wiedzy na temat suplementów diety i ćwiczeń w czasie, kiedy taka forma elektronicznego kontaktu była czymś zupełnie nowym.

– Czyli poważy biznes wywodzi się z forum dyskusyjnego w internecie…

Mateusz Pazdan: – Z pasji. Z pasji człowieka, który szukał informacji, a w tamtym czasie ciężko było je zdobyć. Wpadłem na pomysł stworzenia miejsca, w którym ludzie będą się wymieniać doświadczeniami. Internet świetnie się do tego nadawał, bo dawał możliwość połączenia wielu ludzi. Teraz dla nas czymś oczywistym jest Facebook czy różne inne kanały komunikacji. Wtedy to forum było bardzo innowacyjnym rozwiązaniem. Dawało możliwość korespondowania między użytkownikami. Sam pomysł na to, by dotyczyło sportu, suplementacji, ćwiczeń i zdrowia wywodzi się z moich zainteresowań. Właśnie wtedy poświęcałem  temu wiele czasu. Chodziłem na siłownię i chciałem wiedzieć ,jak zdrowo i skutecznie ćwiczyć. Teraz jesteśmy właścicielami największej bazy wiedzy w polskim internecie związanej z kulturystyką, odżywianiem, sportami siłowymi.

– Jesteście największą hurtownią suplementów diety w Polsce?

TK: – Prowadzimy swoje badania na ten temat. Według naszych informacji jesteśmy najwięksi. Jesteśmy też właścicielami największego forum dyskusyjnego. Potwierdzają to ogólnodostępne wyniki. W kategorii portali o charakterystyce sportowej jesteśmy klasyfikowani na czwartym-piątym miejscu w kategorii sport, zaraz po Interii, WP, czy Onecie. To świadczy o liczbie odwiedzin.

– Biznes opieracie na tworzeniu w sieci społeczności.

MP: – Samo forum ma formę społecznościową. Wraz z biegiem lat zmieniła się potrzeba i sposób  komunikacji. Są dwie grupy użytkowników. Jedni cenią rozbudowaną informację. Ludzie na kilkudziesięciu stronach rozpisują bardzo szczegółowo każdą sprawę. Współpracujemy z kilkuset osobami, które są czynnymi użytkownikami. To są specjaliści w swoich dziedzinach i chociaż nie zawsze są wykształceni w tym kierunku, to mają ogromną wiedzę. Prowadząc nasze programy telewizyjne zapraszamy do nich np. lekarzy. Muszę pochwalić użytkowników, którzy dbają o jakość wypowiedzi. Merytorycznie to forum ma naprawdę wysoki poziom. Nasi użytkownicy wiedzą, że jeśli chcą mieć wiarygodne informacje z pierwszej ręki, to jest to  miejsce, gdzie mogą uzyskać te dane. Mamy też drugie miejsce – portal Potreningu.pl.

– Chciałem zapytać jeszcze o tę telewizję?

MP: – Teraz projekt jest rozbudowywany i zmieniamy jego formułę. Swego czasu wprowadziliśmy programy telewizyjne, które pojawiały się raz w tygodniu, z naszymi użytkownikami, specjalistami, z zawodnikami, gdzie mieliśmy okazję z nimi porozmawiać. To telewizja SFD. Szukaliśmy też sposobu na komunikację z użytkownikami. Taki wywiad daje więcej niż przeczytanie artykułu. Dzisiaj wszyscy mają mało czasu, więc tę rzetelną wiedzę musimy im streszczać. Są tacy, którzy są bardzo aktywni i mają więcej czasu, a inni potrzebują pigułki informacji – jednej strony A4 o problemie, który ich akurat interesuje. Jak ktoś wpisze w Google jakiś temat związany ze sportem, to najczęściej na pierwszej stronie pojawia się SFD.

Potreningu.pl to kolejne wasze źródło przychodów?

TK: – Generalnie tak. Geneza powstania Potreningu.pl jest bardzo prosta. Chcieliśmy nowym użytkownikom, w tym kobietomczy osobom nie związanym z tymi sportami zawodowo dać w pigułce wiedzę i proste rozwiązania. Co i w jaki sposób można zrobić jeśli chodzi o ćwiczenia i o odżywianie. Z przyjemnością się to czyta, jak codzienny news rano w gazecie. To ma zmotywować i pokazać, jak niewiele trzeba zrobić,by samemu sobie pomóc. To jest inny sposób komunikacji, bardziej społecznościowy. Tam można też dołączyć do społeczności, gdzie wymienia się doświadczeniami. Tam oferujemy kompletne programy dietetyczno-treningowe. Chcieliśmy naszym użytkownikom dać inny, jeszcze bardziej nowoczesny kanał komunikacji.

– Liczba użytkowników portalu PoTreningu rośnie? Rośnie też rynek w segmencie związanym ze zdrowym stylem życia?

MP: – Oczywiście zakładaliśmy wzrost, ale muszę powiedzieć, że rzeczywisty wzrost przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Forma przekazu jest jak najbardziej właściwa. Ta strona żyje od dwóch lat i są okresy, w zależności od różnych wydarzeń sportowych, gdzie zauważamy bardzo duży wzrost oglądalności. Bardzo się cieszymy, że spółka ma dwie nogi informacyjne: tą bardzo precyzyjną forumową i bardziej ogólną, inaczej podaną w postaci Potreningu.pl.

– Patrząc na Wasze wzrosty przychodów można powiedzieć, że jest to rynek, który dynamicznie pnie się w górę?

TK: – Ten rynek już od kilkunastu lat ma się dobrze. Częściowo sami go wykreowaliśmy. Działania SFD spowodowały większą świadomość użytkowników i klientów dotyczącą korzystania z suplementów czy pomocy w doborze zdrowej diety. Rynek się rozwija i jesteśmy przekonani, że będzie się rozwijał, ponieważ taka jest ogólnoświatowa tendencja. Nie ma dokładnych badań mówiących o tym, jak rynek wygląda. My wiemy o tym, że rynek amerykański tego typu usługami jest pokryty w granicach dwudziestu kilku procent, a europejski maksymalnie kilkunastu.

– A polski?

TK: – Trudno to określić, natomiast szacujemy, że w granicach 6-8 proc. Będziemy się rozwijać. Są to nasze szacunki. Badania, które się pojawiły, łączą rynek suplementów i parafarmaceutyków. Ich oddzielenie jest trudne.

– Nie macie problemów z postrzeganiem suplementów diety jako anabolików czy innych niedozwolonych środków?

MP: – Bardzo nas to cieszy, że świadomość klientów się zmienia. To duża zasługa reklamy. Promujemy zdrowy i bezpieczny styl życia. Suplementy są po to, by uzupełnić zdrową dietę, do tego by nasi użytkownicy mieli więcej energii, mogli dłużej wykonywać ćwiczenia. Cieszy nas to, że odchodzimy od tego stereotypu sprzed 15 lat, że są one związane z niedozwolonymi substancjami. Bo tak naprawdę nie jest. To, co się sprzedaje, jest oparte głównie o zdrowe preparaty białkowe, węglowodanowe oraz witaminowe.

– Czy sami zajmujecie się również produkcją?

TK: – Zlecamy ją. Jesteśmy właścicielami marki SFD, ale sami nie wykonujemy tych produktów. Jesteśmy specjalistami od sprzedaży hurtowej i sprzedaży w internecie. Robimy to, na czym się znamy najlepiej. Produkcję zostawiamy tym, którzy się w tym specjalizują.

– Dwa lata temu weszliście na giełdę NewConnect. Z perspektywy czasu jesteście zadowoleni?

MP: – Tak. Ten ruch był przemyślany, jesteśmy zadowoleni. Weszliśmy na giełdę, by pokazać rynkowi, że branża jest rozwojowa. Nie wchodziliśmy po pieniądze, poszliśmy tam z pieniędzmi. Chcieliśmy pokazać, że idziemy w dobrym kierunku. To nam pomogło przy promocji. To spółka giełdowa, która jest audytowana i sprawdzana pod każdym względem: finansowym, prawnym, rachunkowo-podatkowym. Jesteśmy też pod lupą wszelkich organów typu GIS czy Sanepid. To są regularni goście w naszej firmie i bardzo nas to cieszy. Jakość towarów i ich składy są zgodne z polskimi i europejskimi normami i to jest element naszej promocji. Wykorzystujemy to tak jak się tylko da. Sama giełda pomaga w tej promocji.

– Czyli wchodziliście na giełdę nie po kapitał, ale po podniesienie wiarygodności firmy?

MP: – Tak. Mamy świadomość, że w niedługim czasie będziemy potrzebowali kapitału, by zrealizować nasze plany. Dlatego budujemy wartość firmy na giełdzie.

Jakie plany macie?

MP: – Nie mogę ich zdradzić. Rozwój spółki pokazuje jednoznacznie, że jesteśmy specjalistami w tym, co robimy. Dostrzegamy i wykorzystujemy wszelkie możliwości. Niektóre z tych możliwości wiążą się z dużymi nakładami finansowymi. Przygotowujemy się do tego i przygotowujemy także inwestorów. Jestem przekonany, że wkrótce przekażemy informację, że potrzebujemy od rynku pieniędzy i inwestorzy nam uwierzą. My te pieniądze wykorzystamy w jak najlepszy sposób.

– Ta inwestycja będzie jeszcze na etapie New Connect, czy już na dużym parkiecie?

MP: – Nie mogę tego jeszcze potwierdzić. Tendencja jest jednoznaczna. Idziemy w kierunku dużego parkietu. Już teraz spełniamy warunki. NewConnect jest drogą pośrednią. Naturalną zdrową drogą rozwoju…

– Macie to już czasowo określone?

MP: – Mamy, ale nie mogę zdradzać tych informacji, bo jesteśmy spółka giełdową. W swoim czasie o tym poinformujemy.

– Ile produktów miesięcznie wysyłacie?

TK: – To jest kilkanaście tysięcy przesyłek miesięcznie. Obroty świadczą o ilościach. One są jawne.

Jakie to są przychody?

TK: – Miesięcznie to kilka milionów złotych. Regularnie je pokazujemy i przekazujemy do publicznej wiadomości. Mamy osiem tysięcy produktów różnych producentów. Jako specjaliści w tej branży wybraliśmy najlepszych. Są zarówno polscy, jak i europejscy oraz amerykańscy. Mamy bardzo dobre polskie produkty, które też staramy się promować. Pod względem dostępności jesteśmy liderem w naszym kraju.

Jak to wygląda logistycznie?

MP: – Nasza siedziba przy ul. Głogowskiej to obecnie jedyne miejsce, jakie nasza spółka posiada. W tym magazynie realizujemy wszystkie przesyłki. Przed rokiem przeprowadziliśmy się tu z naszej poprzedniej siedziby na terenie Opola. Dla naszych klientów najważniejsze jest to, że dysponujemy bardzo dużą dostępnością towarów. Jeśli towar zostanie zamówiony do godziny 12, to pakujemy go w tym samym dniu i jeszcze tego samego dnia wyjeżdża. Poświęciliśmy dużo czasu na rozwój logistyki. Jest cały sztab ludzi i kurierzy, którzy pracują nad tym, by przesyłki jak najszybciej dotarły do klientów.

– Rozbudowę firmy planujecie w tym miejscu?

TK: – Mamy kilka możliwości, wszystkie na terenie Opolszczyzny. Rozpatrujemy, którą z nich wybrać. Docelowo chcemy znaleźć optymalne rozwiązanie.

– Dziękuję za rozmowę.