– Ceny w granicach 80-90 tys. zł za hektar nie są rzadkością. Już nie mówię o rekordowych cenach, które przekraczają 100 tys. zł. To jest już niebezpieczne – mówi Andrzej Butra, dyrektor opolskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych, z którym rozmawiał Maciej Nowak.

– Czy ziemia nadal cieszy się dużym wzięciem wśród rolników?
– W poprzednim roku sprzedaliśmy 77 proc. Tego, co było założone, to jeśli chodzi o areał. Natomiast plan finansowy przekroczyliśmy o 30 proc.

– Czyli ceny poszły w górę.
– W tej chwili w województwach opolskim i kujawsko-pomorskim średnie ceny za hektar ziemi sięgają 38 tys. zł. W pozostałych województwach to ok. 20 tys. zł.

– Z czego bierze ta drożyzna na Opolszczyźnie?
– Sądzę, że to rejon, gdzie jest najlepsza jakościowo ziemia w kraju. Po drugie, zasobność rolników jest na tyle duża, by stać ich było na taką siłę rażenia, jeśli chodzi o zakupy. Ale sądzę również, że niektórzy przeceniają swoje siły. Nie chcę, byśmy za kilka lat mieli taką sytuację, że niektórzy będą strajkować, by umorzyć im należności. Ceny w granicach 80-90 tys. zł za hektar nie są rzadkością. Już nie mówię o rekordowych cenach, które przekraczają 100 tys. zł. To jest już niebezpieczne.

– A można organizować przetargi na zakup ziemi, w których nie jest najważniejsza cena?
– Tak, przymierzamy się do przetargów ofertowych. Trzeba w nim spełnić kryteria, każde jest punktowane. Cena jest tylko jednym z kryteriów. Zamknięte koperty składa się u notariusza, a później komisja je punktuje. Wówczas nie tylko cena ma znaczenie. Częstym zarzutem jest to, że niektórzy kupują ziemię za wszelką cenę, a dla innych jest ona niedostępna. Obecnie jest nowelizowana ustawa o sprzedaży ziemi, która będzie zabraniać kupna ziemi od agencji tym rolnikom, którzy nabyli już jej określoną ilość, a następnie zbyli rodzinie. Takie przypadki mają miejsce. Ktoś majętny może kupować ziemię, pozbawiając dostępu do niej innych. Plan, który mamy na ten rok, czyli 7700 hektarów do sprzedaży, jest realizowany na poziomie 90 proc. Tradycyjnie w czwartym kwartale sprzedajemy najwięcej ziemi. Zarówno sprzedaż, jak i plan finansowy wykonujemy poprawnie.

– A sprzedajecie też ziemię pod inwestycje?
– Tak. Mamy tu dobrą sytuację, bo powstało opolskie biuro Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wiem, że jest bardzo duże zainteresowanie inwestorów. Mamy takie tereny, o które oni zabiegają. Jest ruch wokół tej ziemi. To powinno skutkować tym, że w najbliższej przyszłości powstaną nowe zakłady, nowe miejsca pracy. Jak znajdzie się kupiec, to ziemia jest obejmowana specjalną strefą ekonomiczną. Najważniejsze, by była już przygotowana. W tym czasie, przed sprzedażą, może być dzierżawiona rolnikom.

– Gdzie macie takie grunty?
– W gminie Dąbrowa, w okolicach tzw. grzybka. To jest bardzo ładny plac, ok. 100 hektarów. Ale jest drobny problem, ponieważ w kilku miejscach potrzebna jest decyzja Ministerstwa Rolnictwa o przekształcenie ziemi w tereny inwestycyjne. Nie można jej sprzedać jako ziemi typowo rolniczej. Staramy się pomagać gminie i strefie, by ministerstwo zrozumiało tę sytuację. Ale mamy grunty także w okolicach Nysy, Kluczborka. Mamy jej całkiem sporo w różnych miejscach. Także na terenie woj. śląskiego, bo tam również działamy. Dąbrową były zainteresowane duże koncerny międzynarodowe, ale chciały to kupić w całości. Jak ktoś chce i wszystkie dokumenty są przygotowane, to transakcja zawierana jest szybko,

– Dziękuję za rozmowę.