– Małe też potrafi być piękne. Proszę spojrzeć na Kluczbork, czy inne miejsca, w których powstaje wiele miejsc pracy. W naszym odczuciu jest ich ciągle za mało, ale wiele się w tej sprawie robi. Jestem w stałym kontakcie z Ministerstwem Gospodarki i wiem co się szykuje – Stanisław Rakoczy, wiceminister spraw wewnętrznych

– PSL stoi na czele Ministerstwa Gospodarki. Czy to ma dobre przełożenie na Opolszczyznę? Często podaje się przykłady Volkswagena czy koreańskiego inwestora, który miał w Ujeździe produkować opony, ale ostatecznie miał się zdecydować na Czechy.

– Absolutnie się nie zgadzam z takim postawieniem sprawy. Tych inwestorów, których Pan wymienił ktoś Opolszczyzną zainteresował, że tutaj przyjechali i oglądali nasze tereny inwestycyjne. Co do kwestii decyzji, to do końca nie mamy na to wpływu. Warunki oferowane inwestorom są bardzo dobre. Dużo mówimy o rozbudowie Elektrowni Opole. Zaangażowanie i determinacja wicepremiera Janusza Piechocińskiego przesądziły o tym, że te bloki w ogóle powstaną. To on sprawił, że temat ponownie pojawił się na radzie ministrów. To on przekonał premiera Donalda Tuska do tej decyzji, do tego stopnia, że trzeba było zmienić zarząd PGE, który miał inna wizję i był niechętny rozbudowie elektrowni. Na Opolszczyźnie mamy mnóstwo mniejszych inwestycji. Niedawno była w Opolu wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik i przy okazji jej wizyty ogłoszono trzech nowych inwestorów, którzy pojawią się w specjalnych strefach ekonomicznych. Należy patrzeć na region nie tylko z perspektywy Opola, czy dużych firm.

– Czy jest szansa na to, że będzie wkrótce u nas jakiś znaczący inwestor, że będą powstawać nowe miejsca pracy?

– Ja też chciałbym by znalazł się w regionie wielki inwestor, który postawi fabrykę, która zatrudni parę tysięcy osób. Małe też potrafi być piękne. Proszę spojrzeć na Kluczbork, czy inne miejsca, w których powstaje wiele miejsc pracy. W naszym odczuciu jest ich ciągle za mało, ale wiele się w tej sprawie robi. Jestem w stałym kontakcie z Ministerstwem Gospodarki i wiem co się szykuje. Nie chce jednak mówić konkretnie, po to by nie zapeszać. Wiele osób zabiera głos, a nie ma pojęcia o czym mówi. To nie są proste rozmowy, czy proste negocjacje. Często inwestor przy ostatecznym wyborze kieruje się dość dziwnymi przesłankami, nawet sentymentalnymi. Coraz głośniej jest o Opolszczyźnie i coraz lepiej się o niej mówi. To wicepremier Piechociński wyszedł z inicjatywą przekształcenia Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Wałbrzysko-Opolską Specjalną Strefę Ekonomiczną. To się niedługo ziści. W krótkim czasie zostanie otwarte biuro strefy, a to powinno ułatwić kontakty z inwestorami.

– Coraz częściej słychać o tym, że polskie firmy i polska gospodarka ucierpi z powodu pakietu klimatycznego. Przestaniemy być konkurencyjni. Czy da się to jakoś zmienić?

– To jest jedno z nadrzędnych zadań, które stoi przed nami. Nie może być tak, że kraje, których emisja w skali globalnej stanowi ułamek procenta płacą za tę emisję położeniem gospodarki na łopatki. Rozumiem ochronę środowiska, ale może zajmijmy się Chinami, czy Indiami, które pakietu klimatycznego nie mają, a jeden zakład emituje tam więcej zanieczyszczeń niż cała Polska. Straci na tym nie tylko polska, ale cała europejska gospodarka. Musimy rozwijać energetykę węglową, a także odnawialną. Dysponujemy naprawdę czystymi technologiami. Nowe bloki Elektrowni Opole będą najczystsze na świecie.

– Polscy urzędnicy są bardziej rygorystyczni w stosowaniu przepisów, niż wymagają tego brukselskie regulacje.

– Zgadzam się z tym, ale nie jest to zadanie dla europosłów, tylko polskiego rządu. Nie musimy wymagać więcej niż trzeba. Stawiamy przed przedsiębiorcami czy samorządami tak wysokie progi, których nie mogą przejść. To jest kwestia racjonalnego podejścia. Rozumiem, że pieniądz unijny musi być ukierunkowany i sprawdzany. Róbmy to tak, by jak najwięcej na tym skorzystać, a nie rzucać sobie kłody pod nogi.

– Dziękuję za rozmowę.