– Tysiące osób stąd wyjechało. Gdyby nagle wrócili, to okazałoby się że, że mamy jedną z lepszych kadr na terenie Europy Wschodniej. Oni wiele się nauczyli od zachodnich korporacji, jeśli chodzi o zasoby ludzkie – mówi Dawid Seifert, prezes firmy Projektanci Kariery, z którym rozmawiał Maciej Nowak.

– Jak się prowadzi firmę na Opolszczyźnie?
– Myślę, że całkiem ciekawie. To region wielokulturowy. Mamy 14-letnie doświadczenie z firmami zza granicy. Pracowaliśmy dużo dla Beneluksu, dla Niemiec, współpracujemy z Hiszpanią, trochę z Ukrainą. Na Opolszczyźnie, koło autostrady A4, spotyka się wiele krajów i wiele kultur.

– Jesteśmy bliżej realiów europejskich niż inne polskie regiony?
– Myślę, że tak. Może poza Warszawą. Mamy ciekawe położenie geograficzne, skąd jest blisko do innych stolic.

– Wysysamy z tej Europy to, co dobre?
– Tysiące osób stąd wyjechało. Gdyby nagle wrócili, to okazałoby się, że mamy jedną z lepszych kadr na terenie Europy Wschodniej. Te osoby wiele się nauczyły od zachodnich korporacji i firm. Mają potencjał, pytanie tylko, czy tutaj będą sprzyjające warunki do ich rozwoju.

– A wy jako firma dbacie o to, by ten potencjał był mocny, choćby poprzez szkolenia.
– Jako agencja zatrudnienia nie mamy takich barier, jak mają choćby urzędy pracy. Mamy wolne ręce. Mogę jutro wylecieć do Holandii, by tam rekrutować jakiegoś menadżera. Możemy rozwijać personel, a jak mamy mało czasu, bo generalnie pracodawcy go nie mają, to staramy się sięgać tak daleko, jak to możliwe.

– Pozornie wydaje się, że firmy headhunterskie działają w dużych miastach: Warszawa, Kraków, Wrocław. W Opolu też jest rynek? Firmy do was przychodzą?
– Cieszymy się, bo przychodzą. Mamy takie zlecenia i tę pracę lubię najbardziej. Niedawno miałem taką sytuację: usiadłem naprzeciwko miłej menadżerki z firmy z Opolszczyzny i powiedziałem jej: „Mam na Ciebie zlecenie”. Niestety jest też druga strona medalu, bo czasem firmy headhunterskie dostają zlecenia dotyczące zwalniania pracowników. My na szczęście jeszcze takiego nie mieliśmy. W Polsce bardzo rzadko zleca się to na zewnątrz, inaczej jest w Stanach Zjednoczonych. Tam szef nie lubi zwalniać.

– Jak wygląda praca headhuntera? Przykładowo, dostajecie zlecenie na znalezienie plant menagera do dużego zakładu. Jak go szukacie? Gdzie?
– Mamy wolne ręce w takich sprawach. Wychodząc z domu, spotykając ludzi, szkoląc, spotykając się z kandydatami, biorę ich pod uwagę. Liczę się z tym, że mogą oni w każdej chwili uczestniczyć w naszych procesach rekrutacyjnych. Te procesy rzadko widać na stronach internetowych. Działamy bezpośrednio, albo z polecenia. Czasem podajemy się za kogoś innego i dzwonimy… Menadżer często może nie być zainteresowany zmianą pracy i trzeba go tylko do tego przekonać. Często zawieramy też kontrakty dotyczące ochrony danej firmy, by nie wyciągać stamtąd ludzi.

– Czym jeszcze się zajmujecie?
– Zajmujemy się rozwojem kadry wyższego i średniego szczebla. W chwili obecnej , w partnerstwie z firmą z Hiszpanii prowadzimy projekt, pod nazwą „Nowy wymiar zarządzania”. Biorą w nim udział osoby, które chcą być menadżerami lub nimi są i rozwijają te kompetencje, które są im niezbędne do prawidłowego wykonywania swoich zadań. Staramy się czerpać wiedzę z Europy, by ją dostarczać tutaj, do województwa opolskiego. Opolskie jest specyficzne jeśli chodzi o rynek szkoleniowy – musi mocno rywalizować z ościennymi regionami,. U sąsiadów są lepsze warunki, wyższe wynagrodzenia. W związku z tym potrzebujemy więcej wsparcia, więcej transferu wiedzy spoza województwa, byśmy się mogli szybko rozwijać.

– Oferujecie też coaching. Dzisiaj na rynku mamy wielu coachów. Po czym można poznać tego, który jest dobry?
– Dobra szkoła, których na rynku jest dziś wiele, to jedno z kryteriów, ale na pewno nie wystraczające. Kluczowe dla nas jest doświadczenie coacha, bo od niego zależy powodzenie procesów coachingowych. Dziś jest wiele typów coachingu, ale my koncentrujemy się na trzech. Współpracujemy z menadżerami, z osobami, które chcą zmienić swoje życie zawodowe lub prywatne. Dla przykładu: Menadżerowie czy też dyrektorzy często bezskutecznie szukają rozwiązań (kotwiczą w pewnych ramach) i potrzebny jest im fachowiec, by dostrzec inny punkt widzenia, zastanowić się jaki sposób wprowadzić zmiany, gdzie je wprowadzić. Coach nie doradza, nie wpływa na podejmowane decyzje. Poprzez odpowiednie zadawanie pytań i stosowanie narzędzi sprawia, że dana osoba sama dochodzi do pewnych rozwiązań. To zupełnie inna forma niż doradztwo czy consulting, gdzie się mówi zrób tak, albo inaczej. Osoby same odkrywają swój potencjał i podążają w wyznaczonym przez siebie kierunku.

– Pomagacie znaleźć pracowników tymczasowych?
– Pochodzimy ze środowiska, w którym mamy kontakt z wieloma agencjami zatrudnienia. Nie zatrudniamy pracowników tymczasowych. Mamy wiele agencji z innych części kraju, które mogą wynająć pracowników. To nowoczesna forma zarządzania przedsiębiorstwem. Nie wszystkich pracowników musimy zatrudniać sami. Mamy sezonowość, czyli sytuacje, w których ktoś ma absencję, albo odszedł na urlop macierzyński. Trzeba wtedy go zastąpić i można do tego kogoś wynająć. W Europie Zachodniej korzysta się z usług agencji, które leasingują pracowników. U nas jeszcze rzadko się to dzieje. Mamy wiele kontaktów i możemy takich pracowników załatwić. Wiemy, że studenci szukają chętnie takiej pracy. Często zajmujemy się również pośrednictwem i wskazujemy, gdzie przedsiębiorca lub pracownik poszukujący pracy mogą znaleźć dla siebie partnera.

– Czy pomagacie w sfinansowaniu szkoleń?
– Współpracujemy zarówno z sektorem komercyjnym, gdzie zgłaszają się do nas przedsiębiorcy, partnerem dla nas jest także samorząd czy urzędy pracy. Współpracujemy z nim w ramach projektów unijnych. To samorząd może też pomagać w rozwoju pracowników, bo przedsiębiorców na to nie stać. Można do nas zwrócić się z zapytaniem: „Mam do zrealizowania projekt, jakie widzicie źródła finansowania”? Może udać się sfinansować go ze źródeł zewnętrznych. Zgłaszają się do nas z zapytaniami przedsiębiorcy, którzy mają do zatrudnienia kilkanaście osób, ale wcześniej muszą ich przeszkolić. I nie mają na to pieniędzy. Zawsze można się po te pieniądze zwrócić do marszałka województwa i z tych środków sfinansować stworzenie miejsc pracy. Jesteśmy w stanie napisać projekt i reprezentować firmę przed wojewódzkim urzędem pracy.

– Jakie macie plany na przyszłość?
– W ciągu następnych kilku miesięcy chcemy położyć duży nacisk na kontakt z firmami, które powstają na terenie woj. opolskiego. Jeśli chodzi o działalność headhunterską, to nie mamy tutaj konkurencji. Będziemy wysyłać nowym firmom oferty, jeśli chodzi o rekrutację personelu, spotykać się, rozmawiać z nimi. Chcemy też prowadzić szkolenia komercyjne. Mają one przewagę nad unijnymi, bo nie mają tzw. kryterium dostępu. Na pewnym etapie rozwoju, firmy potrzebują niestandardowych rozwiązań, których może jeszcze nie być na Opolszczyźnie. Jesteśmy też w stanie prowadzić szkolenia poza Opolszczyzną. Koncentrujemy się na szkoleniach dla kadry menadżerskiej, na szkoleniach specjalistycznych. Staramy się pokazać przedsiębiorcy zysk finansowy ze szkoleń. Zespół sprzedażowy nie ma wyników, jest zdemotywowany. Przeprowadzamy szkolenia, dostosowujemy program pod określoną grupę- tak, by podwyższyć kompetencje. Po szkoleniach weryfikujemy, na ile wdrożyli zdobytą wiedzę i umiejętności . Zajmujemy się również consultingiem. Jesteśmy w stanie zapewnić zewnętrznego menadżera, który potrafi poprawić wyniki zespołu. Jeśli zespół nie robi postępów, to możemy także rekrutować do niego nowe osoby,. Możemy także zaproponować wprowadzenie nowego systemu wynagradzania, tak by bardziej zmotywować zespół.. Patrzymy na problem szerzej, całościowo, nie tylko poprzez pryzmat liczby godzin szkoleniowych.

– Dziękuję za rozmowę.