– Zarząd każdego portu w Polsce wie, że jest taka firma Gwarant, która świadczy dobre usługi – powiedział Edward Kuczer, prezes Gwarant Agencja Ochrony S.A.

– Dlaczego Gwarant zdecydował się na uruchomienie własnego ośrodka szkoleniowego?

– To jest ośrodek szkolenia operatorów kontroli bezpieczeństwa na lotniskach. Ustawa o lotnictwie cywilnym i ruchu pasażerskim zawiera katalog kilkudziesięciu szkoleń, audytów, weryfikacji i certyfikacji. Ten katalog jest bardzo obszerny. Nasi operatorzy pracujący w porcie lotniczym w Pyrzowicach ciągle doskonalą swoje umiejętności, uprawnienia, uzyskują certyfikaty. Mamy swój ośrodek i mamy już także podpisane umowy na prowadzenie szkoleń w Katowicach, Poznaniu i Szczecinie.

– Ten ośrodek to nie jest jednak konkretne miejsce, do którego szkolący się przyjeżdżają.

– Mamy kilku instruktorów posiadających certyfikaty i jako jedyni w Polsce mamy zgodę na prowadzenie szkoleń w siedzibie zamawiającego. Nasi pracownicy są wyposażeni w sprzęt audiowizualny oraz laptopy i jeżdżą do siedziby zamawiającego. Teraz będziemy tak szkolić np. w Szczecinie. Port nie musi wysyłać ludzi gdzieś w Polskę. To pomniejsza koszty, dzięki czemu jesteśmy konkurencyjni. Wszyscy są zadowoleni.

– Czy impulsem do otwarcia takiego ośrodka było zawarcie kontraktu z lotniskiem w Pyrzowicach, na którym od ubiegłego roku skinerzy z Gwaranta czuwają nad odprawami pasażerów?

– Kontrakt jest on wyjątkowy ze względu na obostrzenia wynikające z bezwzględnego egzekwowania przez zamawiającego przepisów prawa. Nie mogliśmy sobie pozwolić na uzależnienie się od ośrodków zewnętrznych, ponieważ cały czas musimy prowadzić szkolenia. Dlatego stworzyliśmy swój ośrodek. To jest element naszej przewagi, jesteśmy całkowicie niezależni. Z perspektywy czasu sądzę, że to była bardzo dobra decyzja. Nie ma rzeczy niemożliwych. Jesteśmy średnią, dobrze zorganizowaną firmą. To dla nas duży impuls i dobra reklama, a kandydatów do pracy mamy bardzo dużo. W Katowicach mamy 110 operatorów. Każdy z nich jest świadom tego, że na jego miejsce czeka 10 innych osób i dlatego szanuje swoją pracę. Aplikuje do nas bardzo dużo ludzi, odbieramy wiele telefonów z pytaniami o możliwość zatrudnienia.

– Szkolicie nie tylko na swoje potrzeby, ale również dla podmiotów zewnętrznych?

– Tak. Szkolimy własnych skinerów, ale także na potrzeby portów w Katowicach, Poznaniu, Szczecinie i być może wkrótce w Zielonej Górze. Składamy oferty i listy intencyjne do zarządów portów w całej Polsce.

– Czy te porty także mają zewnętrzną ochronę?

– Taka ochrona dzisiaj oprócz Katowic funkcjonuje również w Warszawie. Tam firma Konsalnet ma 200 skinerów. Pozostałe porty realizują te usługi przez Służbę Ochrony Lotnictwa. Są to umowy terminowe podpisane na dwa lata. W tym roku umowy się kończą i porty przyglądają się, jak to wygląda na tych lotniskach, które zdecydowały się na zawarcie kontraktów z zewnętrznymi firmami. Patrzą nie tylko na koszty, ale również na część merytoryczną. Warto więc dobrze pracować. Wierzę, że w najbliższym czasie porty będą odchodzić od wewnętrznych służb i zlecać usługi firmom zewnętrznym. Taki jest trend w całej strefie Schengen. Wierzę, że nie tylko kryterium ceny będzie decydować, ale również referencje. Na ten segment działalności patrzę w perspektywie kilku, kilkunastu lat. Weszliśmy w nowy segment usług i szkolenia, dziś jesteśmy samowystarczalni. Mamy już spore doświadczenie i śmiało poruszamy się w tym obszarze.

– Oprócz tego, że jesteście samowystarczalni, to ośrodek szkoleniowy stał się również nowym źródłem przychodu.

– Tak. Mój cel budżetowy na ten rok to równowaga po stronie przychodów i kosztów. Myślę, że uda nam się to osiągnąć. Pokazywanie się w różnych portach w Polsce promuje nas. Jesteśmy widoczni, aplikujemy, pokazujemy się. Jeździmy, rozmawiamy, wymieniamy się wizytówkami. Zarząd każdego portu w Polsce wie, że jest taka firma Gwarant, która świadczy dobre usługi.

– W tym roku Gwarant kończy 20 lat swojej działalności. Będzie czas na świętowanie?

– Oczywiście. Pod koniec czerwca, tuż przed wakacjami chcemy ten czas podsumować. Nie zamierzamy jednak mówić o wynikach, słupkach i osiągnięciach, tylko o ludziach. Naszym celem będzie pokazanie historii firmy, która zaczęła się 20 lat temu. Chcę, by ta historia była pisana dalej. By firma zapisała się w świadomości ludzi i była postrzegana jako miejsce, do którego chętnie się wraca. To będzie święto naszych pracowników i kontrahentów.

– Dzisiaj zatrudniacie mnóstwo osób, ale kiedyś startowaliście od zera.

– Pierwszym naszym kontrahentem był Sudzucker. Później Contipasz, Tortex z Grodkowa, masarnia w Grodkowie czy Bartlink. To do tej pory z nimi współpracujemy. Mamy na koncie masę kontraktów trwających powyżej 10 lat, z takimi firmami jak Brenntag, Elektrownia Blachownia, Akwa Nysa, Caparol, SZIC, Tower Automotiwe, czy Lessafre z Wołczyna. Dużo jest długoletnich kontraktów. Na pewno na uroczystość zaprosimy przedstawicieli wspomnianych firm. To już nie tylko Opolszczyzna, ale cały kraj. Ta współpraca fajnie się układa i dobrze się wspomina te historie. W firmie jestem od 16 lat, bardzo szybko to zleciało. Dużo udało się osiągnąć, a nie wierzyłem, że tak się może udać. W życiu nie przypuszczałem, że do czegoś takiego dojdę. Zaczynałem od lanosa, płacy minimalnej i jednego z trzech telefonów komórkowych, które były w firmie. Na początku inwestowaliśmy w firmę wszystkie pieniądze. Jak zaczynałem, to w Opolu było może z 20 firm ochroniarskich. Kto został na rynku, to widać. Nie zaczynaliśmy od przysłowiowej „skóry, fury i komóry” i ta taktyka okazała się lepsza.

– Macie również wiele kontraktów na autostradach.

– Po Górze św. Anny  jakoś  sobie te autostrady upodobałem. Gdyby to przeanalizować, to jesteśmy firmą, która pracowała przy budowie największej liczby autostrad w Polsce. Była również Elektrownia Blachownia, gdzie musieliśmy wiele razy jeździć do ministerstwa, by załatwiać zgodę na pracę na takim obiekcie.

– Ile osób zatrudnia dziś Gwarant?

– W granicach 2,5 tysiąca, to cały czas rotuje. Teraz kończymy pracę na A5, gdzie pracowało 80 osób, zatrudnienie nam trochę spadnie.

– Pamiętam, że gdy rozmawialiśmy rok temu, to mówiliśmy wówczas o zatrudnieniu na poziomie 1600 osób.

– Tak, mamy przyrost, bo mieliśmy trochę autostrad. Pracujemy intensywnie na rynku. Jesteśmy dużym pracodawcą. Zatrudniamy ludzi w całej Polsce, ale jestem dumny z tego, że jestem opolaninem. To tutaj płacimy podatki. Skromnie, pokornie, ciężką pracą i jakością można dojść do celu. Wyznaję zasadę „tyle masz, ile dasz” i to się sprawdza. W tym wściekłym wyścigu korporacji, trzeba też pamiętać o ludziach. Firma to ludzie – to nie są frazesy.